6
50min
poziomtrudności

-Hohohoho – rzekł mikołaj lądując saniami na czerwonym dachu małej chatki.
– Tu napewno mieszka grzeczne dziecko. Sprawdźmy co dla niego mam w tym roku -powiedział do siebie, po czym zanurzył dłoń w przepastnym worze wypełnionym prezentami.
– Hmmm…, gdzie to jest.. – mamrotał pod nosem grzebiąc dłonią coraz głębiej i głębiej.
– A! Jest! – krzycznął dumnie, co wywołało stłumiony chichot reniferów.
Bowiem kto znał wesołego brodacza wiedział, jak zapominalski potrafi być i jak z niezmiennym entuzjazmem cieszy się za każdym razem gdy wynajdzie prezent dla grzecznego aniołka.

W zaprzęgu zapanowało rozprężenie i prychania, bowiem Złośnik znów szturchnął Fircyka. Ten nie został mu dłużny i wywiązała się mała kłótnia.
– Daj mi spokój! – krzyknął oburzony Fircyk
– Łokieć mi zjechał w twoją stronę i od razu robisz aferę! – odkrzyknął Złośnik
– Wcale nie! Zrobiłeś to specjalnie!! – upierał się Fircyk i dopiero dźwięk klinującego się w kominie Mikołaja uspokoił gawiedź.
– No tak, znów to samo – westchnął Rudolf, wyraźnie znudzony powtarzaniem tej samej procedury kominowo- spadowej Mikołaja.
Rok w rok Pani Mikołajowa próbowała zmusić Mikołaja, by miesiąc przed świętami wcinał jarmuż i popijał koktajlem jaglanym, niestety rok w rok ponosząc wierutną klęskę. Mikołaj krzywił się na samą myśl o zieleninie, co powodowało rosnącą frustrację i złość Pani Mikołajowej, będącej do tej pory oazą spokoju. Na nic zdawały się prośby, groźby i krzyki przy uporze Wesołego Grubaska. Jednak ów upór Mikołaja zawsze kończył się tym, że to renifery musiały przepychać Łakomczucha przez komin. A możecie sobie wyobrazić jak ciężka to potrafi być praca, gdy przez jedną noc trzeba obdarować wszystkie grzeczne dzieci.
Amor śmiał się, że dzięki temu zaprzęg stał się turbo-kokso zaprzęgiem, a nie jakimś tam zwykłym nie wiadomo czym. Patrząc bowiem na renifery nie sposób było nie dostrzec ich muskularnie wyrzeźbionych kopytek i klatki piersiowej. Reszta jednak kompani nie wyglądała jednak na zachwyconych owym faktem  i jedynie z westchnieniem utworzyła szyk gotowy przepchnąć Wesołego Grubaska w dół komina.

Po chwili rozległ się huk i pojękiwanie Mikołaja na swój obity pupencjusz. Renifery wybuchnęły śmiechem, gdyż nie zależnie od pory to śmieszyło zawsze.
Mikołaj wstał i powędrował w stronę choinki, rozglądając się za mlekiem i ciasteczkami.
Ku jego radości na stoliku przy sofie stała szklanka z mlekiem oraz pięknie pachnące, cieplutkie muffinki. Obok na karteczce widniał napis, wykonany zapewne przez dziecko, sądząc po charakterze pisma

„Drogi Mikołaju,
Wiem, że jesteś szczodry i dobry, dlatego ja z mamusią upiekliśmy dla Ciebie wegańskie orzechowe muffinki, a w szklance jest mleko migdałowe. Mamusia mówi, że to dzięki niemu żyjesz tyle lat w zdrowiu.
Kocham Cię, 

Jasiu <3

Babeczki i mleko były przepyszne, a Mikołajowi ze wzruszenia zakręciła się łezka w oku. By się nie rozkleić za bardzo, schował liścik do kieszeni, a prezent położył pod choinką.

– Następnym razem zjem ten jarmuż- westchnął Mikołaj wdrapując się kominem do góry, by rozdać resztę prezentów.

 

 

 

Składniki na mikołajowe muffinki:


  • 1 szklanka mąki pełnoziarnistej
  • 1/3 szklanki cukru kokosowego lub syropu klonowego
  • szczypta soli himalajskiej
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej
  • 50 ml oleju
  • 150ml mleka roślinnego np.tego
  • 1/2 słoika masła orzechowego piernikowego tego
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

 

 

Przygotowanie:


Piekarnik nagrzewamy do 185 stopni. W misce mieszamy najpierw suche składniki, następnie dodajemy płynne i mieszamy. Przekładamy do papierowych foremek. Pieczemy 30 minut lub do suchego patyczka.

 

#desery #muffinki #masło orzechowe #ciastka #dla dzieci #primavika #piernik #mikołajki #mikołaj #bajka